Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
158 postów 2640 komentarzy

Drzazgi smolne po kwietniu pisane

Avern - Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki (węg. Lengyel, Magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát). Boże chroń Węgry i Rzeczpospolitą.

Komu ufam w ciemno...? tu, w Polsce...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W zasadzie na takie pytanie nasuwają mi się w odpowiedzi trzy grupy społeczne... i żaden skarlały piar tego nie zmieni. Są nimi ratownicy górscy, strażacy i piloci... tak, polscy piloci.

 

Trochę szkoda, że nie udało mi się nagrać tej maleńkiej podróży po niebie nad Małopolską  razem z dźwiękiem, niestety, nie zawsze sprzęt jaki posiadam pozwala na wszystko, co bym chciał zrealizować. Wiem, że podobnych filmików jest już dużo, ale gorąco zachęcam tych, którzy na Polską Ziemię  patrzą wyłącznie z perspektywy własnej szyi, okna z tramwaju czy tarasu widokowego pałacu kultury. Polska jest piękna,  a z góry wszystko wygląda inaczej... ta Polskość jest w każdym kawałku układanki jaka wyłania się po oderwaniu od pasa, murawy czy też ubitej ziemi. Nie ukrywam, że byłem wyłącznie pasażerem w tej kabinie... mam jednak nadzieję, że pozwoli to wam nabrać takiego maleńkiego dystansu do kłótni, pomówień i pyskówek. Proszę wejść do kabiny i pozwolić się zapiąć w pasy... ewentualnie zapiąć je samemu.

p.s: Dedykowane specjalnie zestresowanym rednaczom i zasypiającym nad klawiaturami adminom.

Ta wąziutka wstążka, którą widzieliście z góry to Wisła. Niepozorna nieprawdaż?

***

No koniec kolejna propozycja akcji z okazji polskiej prezydencji:

 

Ufam polskim pilotom!

nie ufam za to za grosz szmatom od telewizyjno-gazecianej propagandy...   

A ty?!

Komu ufasz Polaku???

 

"Białokrwawa szachownica - znak polskiego nieba...

powiedz dzieciom, gdy dorosną... powiedz... to, co trzeba!"

 

tarczazadumy.nowyekran.net/post/1747,mam-chusteczke-haftowana

 

KOMENTARZE

  • Avernie
    Przeczytałam wreszcie Twój piękny wiersz "O białokrwawej szchownicy" i kajam się, że tak późno...
    Proszę , rozwiń frazę wiersza: "Ufam polskim pilotom".
    Ten jeszcze nienapisany wiersz - nosisz w sobie , więc odpowiednimi słowami zamieścić go na Ekranie.
  • oprócz wymienionych przez Autora grup społecznych
    istnieje jeszcze inna kategoria
    To MY Polacy budujący zaufanie pomiędzy sobą, Solidarność, Przyjaźnie, -Wspólnotę patriotyczną ,która jeszcze się nie poddała i nie podda.
    Pozdrawiam.
  • @CzarnaLimuzyna
    Czy mogę się podpisać pod Twoim komentarzem?
    Słyszę zgodę , więc popieram .
    Serdeczności ślę Wam.
  • @CzarnaLimuzyna
    Limuzyno, dzięki za ujęcie w krótkie, lapidarne słowa tego wszystkiego co w sercu nosimy. Jesteś Kochany.

    Pozdrawiam serdecznie:)))
  • Avernie
    Przychylam się do prosby Tatarki. Napisz o naszych cudownych, wspaniałych pilotach. Zrób to dla Pana Protasiuka, ojca Arkadiusza Protasiuka. Bardzo teraz, szczególnie teraz te słowa są Mu potrzebne.

    ----------------------------------

    Co do Polski "z lotu ptaka" to pamiętam swój powrót z długich wakacji (dwa miesiące) z Kanady. Lecieliśmy na bardzo niskim pułapie (potem okazało się, że jeden silnik był uszkodzony i coś jeszcze) i kiedy znaleźliśmy się nad terenami Polski, wszyscy głośnio zawołali: Polska. Potem zapadła cisza, każdy kontemplował widok, który rozciągał się przed naszymi oczami. Oczy przesłaniały łzy wzruszenia. Bardzo tęskniłam za Polską, za domem, za rodziną. Nigdy wcześniej nie wyjeżdżałam na tak długo, tak daleko.
    Zdawaliśmy sobie sprawę, że coś jest nie tak z tym lotem, ale ta miłość do kraju, krórego widok rozpościerał się przed naszymi oczami, niosła taki spokój, takie ukojenie, ogromną wiarę, że na ziemi ojczystej nic złego stać się Nam nie może. W kompletnej ciszy dotarliśmy wszyscy na lotnisko Okęcie. Po szczęśliwym wylądowaniu pojawił się kapitan lotu (otrzymał rzęsiste brawa), w ręku trzymał różaniec i poprosił o podziękowanie Matce Boskiej Częstochowskiej za szczęśliwe wylądowanie, bo właśnie Jej powierzył nasz lot i nas wszystkich. Odmówiliśmy wszyscy Zdrowaś Maryjo.
    Jakie niebezpieczeństwo nam groziło, przekonaliśmy się dopiero jak wyszliśmy z samolotu; na płycie stało wiele karetek pogotowia i wozów straży pożarnej.
    I tak dzięki Twojej notce przypomniałam sobie to zdarzenie, które zawarło w sobie wszystko co dla nas Sarmatów najważniejsze; Miłość do Kraju, Jego piękno (prawdziwe zawsze jest w oku kochającego) i Matkę Boską Częstochowską, Jego Królową.

    Pozdrawiam serdecznie:)))
  • @Tatarka @Samanta
    :-)
  • @Tatarka
    Może się wykluje sama niedługo jeszcze nie wiem... pomyślę o tym...
    Pozdrawiam.
  • @Samanta
    ja w młodości często wędrowałem z przyjaciółmi po różnych mniejszych górach nocami... gdzieś tam daleko w dole były setki, tysiące świateł i światełek... ta m były domy, drogo i osiedla... wsie i miasteczka...
    Z góry wszystko wygląda inaczej...
    Być może jest ono w oku... dlatego mam nadzieję, że oglądający ten filmik będą takimi właśnie oczyma spoglądali na okolice Krakowa i Niepołomic...
    A Wisła płynie i płynie po Polskiej Krainie...
    Pozdrawiam.
  • @CzarnaLimuzyna
    zgadzam się z Panem, ale blogerom często się nie ufa lub wręcz traktuje jak agentów na dzień dobry... jeżeli widzimy w górach ratownika na szlaku z szacunkiem pozdrawiamy i schodzimy z drogi... z blogerami raczej szukamy podobieństw lub potyczek słownych... niemniej jednak sieć ostatnio powiedziałbym krystalizuje się i zastyga w rożne struktury w miarę stabilne.

    "Nie zginęła i nie zginie!"

    Pozdrawiam.
  • @Avern
    ... i dopóki płynie Polska nie zaginie.

    -------------------------

    "w młodości.." ? :)))

    Szczęściarz z Ciebie, ja niestety wysokich gór zdobywać niestety nie mogłam "lęk wysokości". Weszłam raz na Giewont i raz na Kasprowy. Za każdym razem sprowadzano mnie z zawiązanymi oczami.

    Chociaż raz zjechałam z Kasprowego na nartach, ale to było w Sylwestra i grubo po północy:)))

    Za to Bieszczady były i są moje, w każdym centymetrze. Uwielbiam piesze wędrówki.

    Pozdrawiam.
  • za Avernem
    Kochajmy Polskę bo tak piękna...

    Przez wszystko do mnie przemawiałeś - Panie,

    Przez ciemność burzy, grom i przez świtanie;

    Przez przyjacielską dłoń w zapasach z światem,

    Pochwałą wreszcie - ach! - nie Twoim kwiatem...



    I przez tę rozkosz, którą urąganie

    Siódmego nieba tchnąć się zdaje - latem -

    I przez najsłodszy z darów Twych na ziemi,

    Przez czułe oko, gdy je łza ociemi;

    Przez całą dobroć Twą, w tym jednym oku,

    Jak całe niebo odjaśnione w stoku!...


    Przez całą Ludzkość z jej starymi gmachy,

    Łukami, które o kolumnach trwają,

    A zapomniane w proch włamując dachy,

    Bujnymi z nowa liśćmi zakwitają.

    Przez wszystko!...
  • @Yurko
    "Przez wszystko do mnie przemawiałeś - Panie,

    Przez ciemność burzy, grom i przez świtanie..."

    Piękny wiersz.
    Pozdrawiam.
  • @Avern
    Jak zwykle Norwid. Ukłony i pozdrowienia.
  • @andrzej61
    widzę tu Pana pierwszy raz i mam nadzieję maleńką, że ostatni... polot i doustność dowcipu w pańskich wybrakowanych słowach powala dokumentnie...
    a teraz niech się Pan nie obawia stewardessie "w oczyh" spojrzeć jak by jej Pan nie "uał..." nic tu się nie "rozajdzie"...
  • @Kura Ra
    co tam dziura... drzwi od stodoły;) ważniejsze jest komu za grosz nie ufamy i za co im nie ufamy... na pohybel szmatom zdradzieckim...
    na POHYBEL to dobre słowa, bardzo dobre słowa... na pohybel za dobry kurs i jeszcze lepszą ścieżkę...
    Pozdrawiam.
  • @Yurko
    jeżeliby z kanonu lektur szkolnych wypieprzyć 3/4 bzdetów a w to miejsce włożyć całość Norwida to ludzie tylko by na tym zyskali... a część by nawet coś zrozumiała i wyniosła w życie jakieś okruchy Polskości... takie staro nowe drzazgi smolne... drzazgi smoleńskie.
    Ukłony.
  • Polskości ziemniaczana twarz, jej buraczane dłonie, a Pan na to: "nic to!", Avernie?
    Była za mych szczenięcych lat taka piękna piosenka wykonywana przez Leszka Długosza: "Jaka szkoda"...

    Jaka szkoda, że Pan Avern, którego tak ceniłem za upoetycznioną prozę, jak również za to, że On podobnie jak ja pochodzi z Krakowa (podkreślam: nie z Nowej Huty, tylko z Krakowa)... jaka szkoda zatem, że ów Avern - poza prozą upoetycznioną - potrafi pisać także zupełnie inne w swej wymowie teksty, zalatujące prozą cokolwiek upolitycznioną, ot - na przykład:

    "po Smoleńsku ujawniło swe mordy całe kilka pokoleń agentury wpływu i skurwienia... oni już jada tylko siłą inercji, a na ich miejsce nowe szeregi się szykują. Starym pomóc wypierdalać do Moskwy lub więzienia... nowym nie dać się okopać na urzędach i zacząć Polskę od nowa... jak 100 lat temu... i mieć nadzieję na ducha i potomków marszałka... lub wręcz wsparcie archanielskie... Bo będzie potrzebne jak amen w pacierzu. Pozdrawiam".

    Wiele razy chciałem zabrać głos tutaj właśnie, ale dopiero dzisiaj miarka się przebrała...

    Jak to możliwe, że tak wielu ludzi niewątpliwie mądrych, inteligentnych, wrażliwych i reprezentujących nienaganną postawę etyczną dało sobie wmówić, czy też samo doszło do takich dziwnych wniosków, że oto ta cała polskość to coś szczególnie wartościowego? Że to coś takiego, za co można przelewać krew, oddawać życie, a nawet... nawet wyrzec się poezji i wraz z bandą rozwydrzonych, prostackich siepaczy - opłacanych suto z pewnej partyjnej kasy - kląć i urągać tym, którzy w niczym nie zawinili, poza tym może, że próbują myśleć racjonalnie i współczesnymi kategoriami... Jak to możliwe?

    Czyż nie jest tak, że my tu w Krakowie szczególnie dobrze powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że ta bogiem-sławiena polskość zwyczajnie śmierdzi... Nie tylko śmierdzi psim smalcem, który od wieków stanowi przysmak polskich stołów: specialite de la maison polonaise (pod warunkiem oczywista, że psa się na żywo odpowiednio mocno "ubije" przed zabiciem). Śmierdzi także dymem z jedwabieńskiej stodoły... a wiemy też, że to nie była jedna taka stodoła, co spłonęła wraz z nietypową zawartością. Szczególnie w Krakowie to wiemy, szczególnie pod Wawelem, opodal którego rozciąga się po dziś dzień miasto w mieście, zamieszkałe onegdaj przez ludzi, którym miana ludzi odmawiano, choć odwiedzający nas przed wojną obcokrajowcy porównywali ich właśnie do postaci jak gdyby żywcem wyjętych z ram arcydzieł szesnastowiecznych mistrzów. My w Krakowie znamy wiele historii o tych, którzy przez tę polskość zakatowani zostali, jak choćby w Cholerzynie opodal, gdzie przypadek taki miał miejsce, że pewien osobnik rodem z miasta w mieście tak bliskie spotkanie z polskością miał, że post factum nie można było poznać, czy był to człowiek czy było to zwierzę, i jakiego gatunku ewentualnie... A takie przypadki nie były wyjątkiem, tylko zasadą.

    Oważ polskość z taką łatwością feruje zarzuty jeszcze dzisiaj, że tylko ona jest bohaterska, a Owi z miasta w mieście się wywodzący to tylko nogę podkładali, a za broń chwycić nie chcieli - nawet im się nie śniło, a nawet gdyby chcieli, to by nie mogli, bo wszak ręce mieli zajęte liczeniem srebrników i upaprane krwią syna dziewicy. A czyż nie jest faktem nieubłaganym, że polskość ostatni raz wygrała AD 1410 i to nie sama, tylko z wydatną pomocą sił obcych - barbarzyńców litewskich mianowicie, bowiem gdyby nie oni, to pewnie z Najświętszą Panienką na polach zielonego lasu byśmy polegli... I byłby dziś las zielony, nie zaś smoleński w legendach polskich, klechdach sezamowych i innych zapisan na wieki już.

    I odtąd, od owego sukcesu wielkiego, co to się nie godzi nawet wspominać, bo tak dawno, że nieprawda, już żadne się nie zdarzyło zwycięstwo, tylko same klęski praktycznie. Nieudaczniki te Polaki. A te z miasta w mieście, co to rzekomo takie tchórze i zdrajcy - to jednak całkiem niedawno - w latach 60 ubiegłego wieku - wojnę sześciodniową z potęgą arabską wygrali, a dziś też niezgorzej światem potrząsają.

    Bo są trzeźwi, a polskość pijana - teraz zawsze i na wieki wieków amen. Pijak zaś z trzeźwym zawsze przegra i za to trzeźwego nienawidził będzie.

    I pomyśleć, że ludzie mądrzy, inteligentni, nienaganni etycznie oraz wrażliwi dają sobie wmówić, bądź też sami do wniosków takowych dochodzą, że ta polskość to cokolwiek wartościowego jest.

    Nawet taki Leszek Długosz, którego kiedyś uwielbiałem i wyobrażałem sobie już wtedy, że ktoś obdarzony tak pięknym głosem, takim lirycznym tenorem musi mieć piękną duszę i z tego wszystkiego, co w skrócie powyżej wyłuszczyłem, zdaje sobie doskonale sprawę

    Ten sam, a jakby nie ten sam Leszek Długosz dzisiaj stoi po stronie tych, których "dialektyka parciana, łańcuchy tautologii, parę pojęć jak cepy, retoryka oprawców, żadnej dystynkcji w rozumowaniu"... zaś jego liryczny tenor wydaje komendy wojskowe, klnie, lży i łże.

    Przykre.

    Pozdrawiam serdecznie, proszę o przemyślenie. Bardzo chciałbym też, jeśli to możliwe prosić o odpowiedź - niekoniecznie tu, może być na pocztę wewnętrzną - skąd się bierze to uwiedzenie (ukąszenie?) polskością - w powyższym rozumieniu?

    Proszę tego nie traktować jako prowokacji, ja naprawdę jestem ciekaw, bo nie rozumiem. A Pan, Avernie, sprawia wrażenie człowieka wyjątkowo wartościowego, dającego gwarancję dyskusji na odpowiednim poziomie - w przeciwieństwie do reszty.

    No i jest Pan z Krakowa, gdzie przyszedłem na świat, a szlachectwo zobowiązuje.

    - Zatem ponawiam pytanie - co Pan robi wśród tej swołoczy?

    Z góry dziękuję za odpowiedź.
  • @Dorian Gray
    Większość wartościowych dyskutantów z tego kraju sąsiedzi systematycznie likwidowali... bo im właśnie ich Polskość ością w gardle stała... nie wiem skąd ona się bierze... może z krwią i mlekiem matki... może z grobami powstańców po których bezmyślnie dreptają przyjezdni i przywiezieni na pojałtańskich tankach... nie sądzę żebym był odpowiednim poziomem do dyskusji... jestem dumny z tego, że jestem Polakiem, i zawsze taki byłem... to piękny naród o bogatej historii... naród ginący... i to nie jest żadne a la heglowskie ukąszenie... to przeznaczenie... jeżeli nie czuje Pan dumy patrząc na Wawel lub spoglądając w dół z kopca marszałka... to nic Pan nie czuje poza pogardą dla synów tej ziemi... a po Smoleńsku cichy wyrzut narodu będzie głośniejszy niż rozbijane samoloty... ten naród pod skórą już wie... po raz kolejny go zdradzono i okłamano. A Dorian Gray zaprzedał swą duszę pozorom i złudzeniom jak dobrze pamiętam... wiecznej młodości. Ja jestem nieistotny jak pył na wietrze. Nie sprowokuje mnie Pan.
    Pozdrawiam.
    p.s: za każdym razem wygrywamy, gdy to nie my strzelamy w tył głowy i przysypujemy niegroźnych Polaków piachem i mgłą... nawet jeżeli to nas przysypują. to co pan nazywa prozą upolitycznioną ma swoją prostą nazwę w tym kraju... to gniew bezsilnych... Gniew!
  • @Avern
    Dzisiaj - smoleńskie. Bądź zdrów.
  • @Dorian Gray
    Inteligencja to za mało. Uroda też. Skazywani w Norymberdze mieli swoją drogą bardzo wysoki poziom inteligencji. Ale Człowiek ma jeszcze Sumienie. Wiele milionów Polaków także. Prawdziwych Polaków. Miliony Pięknych ludzi. A ci którzy z nich szydzą już trzęsą portkami. Jedni tkwią w Systemie, inni żyją w Polsce. A to duża różnica bez względu na nazwę miasta. I na marginesie....

    Rozmawiałem raz z Kloszardem... Działo się to w Polsce. Poprosił mnie bym wysłuchał jego wiersza. Chciał mi podziękować w ten sposób za szklankę wody.
    I wiesz Dorianie? Wiersz był po prostu PIĘKNY.
    Potem poznałem historię życia tego człowieka... Szkoda że Pan jej nie słyszał. Nic więcej...

    Ale Pan i tak tego nie zrozumie.
  • @Yurko, @Avern
    Wróciłam dziś rano z Krakowa. Zawsze jak ból kryjący się w moim sercu jest nie do wytrzymania, to muszę jechać do Krakowa, by nabrać sił, by pooddychać inną atmosferą. W Krakowie jest Serce i Dusza Polski, ta najpiękniejsza, najczystsza. Jak patrzę co się dzieje w Warszawie (to szambo wybijające prawie na każdej ulicy, które próbuje zalać swoją głupotą, ślepotą tę "garstkę" Prawdziwych, Pięknych Polaków) to muszę jechać do Krakowa, spotkać się i porozmawiać ze wspaniałymi ludźmi, którzy Miłość do Boga i Ojczyzny mają w swoim krwioobiegu i w każdej swojej myśli. Widząc to piękne Miasto naszą Dumę i Wielkość, chyba zaczynam rozumieć dlaczego Marszałek wyruszył z Pierwszą Kadrową z Krakowa. Również przez to chciał Nam pokazać, że siła miażdżąca naszych wrogów musi wyjść właśnie z tego Miasta.

    I jeszcze Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, gdzie wraca wiara i ufność, że Bóg nas nie zostawi samych, że wspiera nas na jakże trudnej i wyboistej drodze.

    Polska to najpiękniejsza i najatrakcyjniejsza Pani, a jej Naród to najpiękniejsze Dusze na świecie. Rycerze Niepolanego Serca Maryi. Zawsze wygrają, bo w swoich sercach noszą Jezusa Chrystusa, a to tarcza niezniszczalna.

    A Pan, Panie Szary tylko zatruwa powietrze w tym pięknym mieście.

    Yurko piękna opowieść o człowieku, który mimo przeciwności zachował godność człowieka, stworzenia bożego.

    Pozdrawiam serdecznie:))
  • @Samanta
    Kiedyś, kiedy nie mieszkałem jeszcze w Krakowie jadąc w Tatry wysiadałem tu aby w Pożegnaniu z Afryką wypić filiżankę kawy i obudzić się z wypranego z marzeń szarego marazmu braku perspektyw i bezrobocia... potem wracałem pod dworzec i kończyłem podróż do Zakopanego by stamtąd ruszać w góry... tam wyżej, ponad mgłami w dolinach, wszystko wygląda inaczej... wszelkie kurewstwo jest nagle nieistotnie małe... a znaczenia nabiera łyk gorącej herbaty i szarlotka w schronisku w Dolinie pięciu stawów... i to poczucie przestrzeni które daje inne spojrzenie na wolność... góry szlifują charakter...
    Pozdrawiam serdecznie.
  • @Avern, Samanta
    Po prostu dziękuję Wam, że jesteście. Ostatnio w ogóle sporo dziękuję przy różnych okazjach... bo tak mało w życiu dziękowałem. Bogu za Was dziękuję więc... Bądźcie zdrowi.

    Na marginesie, by się w życiu ustawic za 30 srebrników nie trzeba niczego poza łakomstwem i zdradą. By przetrwac, to wszystko co nam tacy "trzymający władzę ludzie" gotują na co dzień, trzeba bohaterstwa. Polskiej Duszy. Oni nami pogardzają, lecz nie ma co zazdrościc. Wszak to piekło. Nie będziemy ich przeklinac. Oni sami będą przeklinac swoje bogactwo, swój los. Ich kres bliski.
  • @Samanta
    A ja tydzień temu... z Avernem wypiliśmy kawę.. :) Kraków cudny, na każdym kroku. Serdeczności.
  • @Yurko
    Kwiaty złożone wtedy o 10.30 pod Krzyżem Katyńskim o 14. zanikły w pomrokach niebytu... ktoś troskliwy się nimi zaopiekował lub po prostu je ukradł...
    Ukłony.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY

więcej